Zakopane, Zakopane…

Zakopane, Zakopane…

20 maja 2019 roku uczniowie klasy Va wraz z opiekunami, panią Moniką Błędowską i panią Anetą Wojdat, w towarzystwie uczniów i opiekunów PSP w Suchej wyruszyli na czterodniową wycieczkę do Zakopanego.

Pierwszy dzień upłynął nam pod znakiem podróży. W miłej i sympatycznej atmosferze, o godz. 12.45 dotarliśmy na miejsce, tj. do Kuźnic, skąd kolejką udaliśmy się na Kasprowy Wierch – najczęściej uczęszczany szczyt w Polskich Tatrach, wznoszący się na wysokości 1987 m. n.p.m. Wyjazd kolejką na szczyt dał nam możliwość podziwiania niezwykłych krajobrazów tatrzańskich, a także zobaczenia najwyżej położonego w Polsce obserwatorium astronomicznego, a co za tym idzie najwyżej położonego budynku o charakterystycznej kamiennej zabudowie. Na Kasprowym Wierchu doświadczyliśmy nie tylko zmiany temperatury, ale i zmiany pory roku! Z ogromną radością korzystaliśmy z uroków zimy i śniegu, który pokrywał szczyty. W niektórych obudziła się tęsknota za zimą… tarzali się w śniegu, obrzucali śnieżkami, robili „orły”… Po harcach na śniegu i zdobyciu najwyższego szczytu udaliśmy się do baru, który działa przy górnej stacji. Tam posililiśmy się, wypiliśmy gorącą herbatę i zjechaliśmy kolejką do Kuźnic, skąd udaliśmy się do autokaru i pojechaliśmy na miejsce noclegu. Po obiadokolacji rozpakowaliśmy bagaże i mieliśmy czas dla siebie. Chętni wybrali się jeszcze do pobliskiego kościoła – Sanktuarium Matki Bożej Objawiającej Cudowny Medalik, gdzie tamtejszy ksiądz przybliżył nam historię cudownego medalika. Tak minął dzień pierwszy…

Następnego dnia o 8.00 rano stawiliśmy się na śniadanie. Po obfitym posiłku i zabraniu prowiantu ruszyliśmy zdobywać kolejne szlaki. W programie na ten dzień przewidziane było wejście i zejście z Gubałówki i wyjazd do Bukowiny Tatrzańskiej na termy. Droga na Gubałówkę nie była łatwa, bo padający w nocy deszcz sprawił, że było ślisko. Ale daliśmy radę. Wszyscy szczęśliwie dotarli na miejsce. Nagrodą za trud z pewnością były niezapomniane widoki, które rozciągają się ze szczytu Gubałówki: panorama Tatr Polskich i część Słowackich oraz pasmo Babiogórskie. Na Gubałówce znajdują się też liczne restauracje, karczmy i sklepy z pamiątkami. Po godzinnym odpoczynku i zaopatrzeniu się w pamiątki zeszliśmy na parking do autokaru. Po kilkunastu minutach byliśmy już w Bukowinie, gdzie szybko przebraliśmy się w stroje kąpielowe i… wskoczyliśmy do wody. Zabawom nie było końca! Wszystkie baseny i zjeżdżalnie były nasze (w tym czasie byliśmy jedyną grupą, która korzystała z term). Ponad dwie godziny w wodzie sprawiły, że baaardzo zgłodnieliśmy. Nie mogliśmy doczekać się, kiedy dojedziemy do domu wczasowego. A tam… gaździna czekała już z pyszną obiadokolacją. Jedzenie z talerzy znikało w okamgnieniu. Niektórzy zjedli nawet podwójną porcję!

Ci, którzy mieli jeszcze trochę sił, wybrali się do kościoła i uczestniczyli we mszy św. sprawowanej przez ks. Grzegorza – naszego opiekuna. Tak minął dzień drugi…

Trzeciego dnia czekał nas dłuuugi spacer. Po śniadaniu, o godz. 10.00, spotkaliśmy się z panią przewodnik i udaliśmy się do Doliny Kościeliskiej, drugiej co do wielkości doliny Polskich Tatr i najbardziej atrakcyjnej pod względem ilości wapiennych form skalnych, wąwozów i jaskiń. Pani przewodnik w ciekawy sposób opowiadała o historii doliny i jej atrakcjach przyrodniczych. Z uwagą słuchaliśmy o redyku, kulturowym wypasie owiec, endemitach, wywierzysku, zbójach, hucie… Podziwialiśmy piękno górskiego potoku, kaczeńców, urdzika karpackiego… Rwące górskie potoki, płynące w skałach, wyżłobiły większe i mniejsze szczeliny, które na przestrzeni lat zmieniły się w jaskinie. Do najsłynniejszej, a zarazem najchętniej odwiedzanej należy Jaskinia Mroźna, do której i my zawitaliśmy. Aby dotrzeć do jej wylotu musieliśmy pokonać strome podejście sięgające 120 m. Po przejściu przez wąskie, ciasne i wilgotne korytarze jaskini, udaliśmy się w dalszą drogę do schroniska. Pogoda płatała nam figle, było ciepło, ale od czasu do czasu padał deszcz. Zmoczeni dotarliśmy do schroniska, gdzie osuszyliśmy ubrania, posililiśmy się, zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia i udaliśmy się w drogę powrotną. Zatrzymaliśmy się jeszcze przy bacówce, gdzie skosztowaliśmy ciepłych oscypków. Zmęczeni, ale szczęśliwi, wróciliśmy na wieczorny posiłek i… zabawę przy muzyce, którą zorganizowaliśmy sobie sami w ramach dyskoteki. Tak minął dzień trzeci…

Czwarty dzień wycieczki to spacer po Krupówkach, podróż do Bochni, obiad i wizyta na rynku w Krakowie. Na chwilę weszliśmy do Kościoła Mariackiego, zerknęliśmy na pomnik Adama Mickiewicza, przeszliśmy przez Sukiennice, obeszliśmy Wawel i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie ze smokiem. Mieliśmy też możliwość obserwować Wisłę, której poziom podnosił się z minuty na minutę (w związku z obficie padającym deszczem). Na szczęście był to ostatni punkt programu naszej wycieczki. Wsiedliśmy do autokaru i w radosnym nastroju, cali i zdrowi, po północy dotarliśmy do Jedlni.

Wyjazd ten był dla nas niezapomnianą przygodą. Utrwalone w obiektywach drogi, ścieżki, szlaki z pewnością przyczynią się do tego, że długo będziemy pamiętać tę wycieczkę. Oprócz zdjęć, pamiątek, wrażeń przywieźliśmy coś jeszcze: wiedzę na temat miejsc, które odwiedziliśmy. Kolejną wartością płynącą z wyjazdu był czas, który spędziliśmy razem, w gronie kolegów, koleżanek, opiekunów.

Dziękujemy uczniom PSP w Suchej i ich opiekunom: pani Anecie Podsiadłej, pani Dorocie Glimasińskiej i księdzu Grzegorzowi Włodarczykowi za możliwość uczestniczenia w tej wycieczce, opiekę i wspólnie spędzone chwile w pięknych okolicznościach przyrody.